Čajomir – największy festiwal herbaciany w Europie. Foto i video 2022

Pomysł, by jechać na festiwal Čajomir w Czechach zrodził się krócej niż tydzień przed rozpoczęciem festiwalu. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że w tak krótkim czasie marzenie sprzed lat stało się rzeczywistością. Uszczypnijcie mnie, bo to wszystko wydaje mi się być snem.

Piątek w Polsce był upalnym dniem jednak po przyjeździe do stolicy Czech wszystko się zmieniło. Gorąc Polski szybko zmyła ulewa Pragi. I deszcz postanowił towarzyszyć nam prawie przez cały czas obecności na festiwalu Čajomir.

W sobotę rano około 10 przyjechaliśmy, żeby się rozstawić w naszym tea roomie. Pod nogami było błoto. Mało brakowało i nasz pomysł na siedzenie na karimatach oraz kocach by się nie udał. Na szczęście za naszym namiotem ktoś dawno temu zostawił dwie palety. One posłużyły jako podkład i uniosły nas nad ziemią, która coraz bardziej nasiąkała wodą.

Unoszenie się nad ziemią również czułem w swoim ciele, bo byłem w tym cudownym miejscu i robiłem to, co lubię najbardziej – parzyłem herbatę dla gości naszego tea room’u. Dodatkowo byłem w ekipie osób mi bliskich, którzy kreatywnie podeszli do aranżacji stoiska. Czułem, że każdy z naszego TEAmu wnosi coś bardzo wartościowego i przyczynia się do cudu, który właśnie się wydarza.

Od 11 do 20 parzyliśmy herbatę, rozmawialiśmy w mieszance językowej, wróżyliśmy ludziom używając najstarszej wyroczni na świecie – magicznych patyczków o nazwie Chien Tung. Również obdarowywaliśmy naszych gości obłędnie pysznym ciastem, które upiekła Pati. Był moment, że nawet zrobiłem podstawowy Chi Kung z ludźmi w naszym namiocie.

Jednym słowem – działo się!!!

Przez to, że padało, ludzie zostawali u nas na dłużej, dzięki czemu można było wejść w nieco głębsza relację. Nikt nigdzie się nie śpieszył i to mi jak najbardziej pasowało. Chociaż organizatorom było trochę przykro, ponieważ nie na rękę był ten niekończący się deszcz. Oni zaprosili około 50 Tea roomów na Čajomir a odwiedzających festiwal była dosłownie garstka.

Kiedy miałem krótka przerwę w parzeniu, zastąpił mnie Roman. Wtedy poszedłem zobaczyć pozostałe Tea room’y, ponieważ ciekawość mnie zżerała. Byłem zaskoczony ilością osób azjatyckiego pochodzenia – było około 7 stoisk, na których parzyły herbatę osoby z dalekiego wschodu mieszkające obecnie w różnych zakątkach Europy. Była na przykład bardzo sympatyczna para z Helsinek.

Cieszyłem się niezmiernie widząc znajome twarze! Było kilka osób, które kiedyś poznałem na Święcie herbaty w Cieszynie, m.in. Michał Butor, Petr Sič, Arek z Rishe.cz, Ondra Malicek, Dalibor.

Bardzo chciałem dosiąść do każdej osoby i porozmawiać, ale tym razem się nie udało czasowo – mieliśmy swój Tea room, o który należało dbać.

Kiedy wróciłem ze spaceru po terenie festiwalu, zobaczyłem na stoisku tajemniczego gościa. Przywitałem sie. Zapytałem o imie.

– Jaromir…

Pytam, skąd przyjechał na festiwal i który to jego raz. Odpowiedział, że go organizuje. :D

Był to główny organizator, więc postanowiłem skorzystać z okazji i wręczyłem mu swoją książkę, którą również mieliśmy na stoisku.

Jaromir w rozmowie nie pozwalał mi za bardzo odlatywać i sprowadzał do momentu tu i teraz. Miałem wrażenie, że jest takim drzewem (oczywiście herbacianym) z głębokimi korzeniami a ja jestem latawcem. Bo tak jak pisałem wcześniej unosiłem się nad ziemią pod wpływem wrażeń.

Chciałem również wspomnieć o jeszcze jednej osobie z ekipy organizatorów. Jest nią Irena, która ogarniała kwestie bycia na festiwalu z tea room’em. Bardzo konkretna z jednej strony i bardzo ciepła osoba z drugiej. Mimo tego, że zgłosiliśmy się za 6 dni do początku festiwalu, dzięki kontaktu z Ireną bardzo sprawnie udało się ustalić wszystkie szczegóły związane z naszym udziałem oraz omówić warunki.

Niedziela na festiwalu była już bez deszczu i nawet chmury się rozstąpiły i wyszło słoneczko. Niestety mogliśmy być tylko przez pierwsze dwie godziny po otwarciu festiwalu tego dnia. Ludzie dopiero zaczynali się schodzić, kiedy my już się pakowaliśmy. Szkoda było opuszczać festiwal, kiedy wszystko dopiero zaczynało się rozkręcać. Jednak dominująca emocją u mnie była radość, że byliśmy i uczestniliśmy w 14 edycji największego w Europie festiwalu Čajomir.

Dopiero w domu zobaczyłem, że tegoroczny plakat festiwalu jest utrzymany w zielono-czarnej kolorystyce, ponieważ oprócz 14 edycji festiwalu herbacianego odbyła się 1 edycja festiwalu shishy.

Taka oto historia Tea Room’u zielonaiczarna.pl na festiwalu Čajomir 2022. Dziękuję każdej osobie, która nas odwiedziła i pozdrawiam Was. Również podziękowania należą się osobom, które przyczyniają się, by taki festiwal odbywał się co roku. Jednak największą wdzięczność mam do swojej ekipy: do Karoliny, Romana i Patrycji.

Poniżej umieszczam galerię zdjęć z festiwalu herbacianego Čajomir 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.